Coś za mną chodzi

7677292.6.jpg

W “Coś za mną chodzi” metafora seksu jako zagrożenia nie mogłaby by być bardziej dosadna: bohaterowie padają bowiem ofiarą klątwy przenoszonej drogą płciową. Ale film Davida Roberta Mitchella, choć gładko wpisuje się w horrorową tradycję, pozostaje niezwykle świeżą propozycją. czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *