Dope

7692605.6.jpg

“Dope” sprawdza się jako niezobowiązujące kino kumpelskie, wizualna recenzja minionej epoki i rodzącej się za nią nostalgii, ale jako opowieść o poszukiwaniu własnego głosu i przekraczaniu społecznych barier film zgłasza pretensje, którym nie jest w stanie sprostać. Temat jest wielki, przesłanie słuszne, ale jeśli poważnie potraktować fabułę, która miota bohaterami od przypadku do przypadku, trzeba reżysera tego słonecznego filmu uznać za mrocznego pesymistę. Droga do wyrwania się z zaklętego kręgu przemocy i bezprawia wiedzie w jego filmie przez przemoc i bezprawie. czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *