Linia życia

7799632.6.jpg

Oryginał jechał na fali ówczesnej fascynacji śmiercią kliniczną, ale szybko tę pseudonaukę rozbrajał i zamieniał w teatr grozy rodem ze “Strefy mroku”. Z kolei nowa wersja ujmuje i temat, i własną gatunkową formę z jakimś schizofrenicznym namaszczeniem: chce żyć w zgodzie z poważną medycyną, a jednocześnie zagrać modelowy horror z serii “zjawiska paranormalne”. Taki brak konsekwencji w rękach zdolnego reżysera mógłby dać ciekawy efekt, szkopuł w tym, że “Linia życia” to typowy hollywoodzki półprodukt. czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *