Oculus

7681629.6.jpg

Pierwsza połowa filmu jest przez to nieco rozwlekła, wypełniają ją głównie tautologiczne pogadanki Kaylie i Tima, lecz gdy wreszcie akcja przyspiesza, sens rzeczonej metody narracyjnej okazuje się niepodważalny. Im bliżej finału, tym efektowniej Flanagan pogrywa sobie motywami iluzji oraz paranoi, tym sprawniej buduje napięcie i wodzi nas za nos. Jest rozważny w doborze środków stylistycznych, żongluje gatunkowymi tropami, układa z nich nieoczywiste konstrukcje. Pary brakuje mu dopiero w finale – pospiesznym, nieprzemyślanym, kiepskim dramaturgicznie. czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *