Piksele

7694785.6.jpg

Wizualnie przez pierwszych parę minut “Piksele” prezentują się wyśmienicie, jednak po chwili można mieć dość tej całej cepeliady. Każdy piksel wygląda jak lampka z IKEI, a zgodnie z prawidłami Hollywood dodano tu tysiące flar, odbić i drobinek. W porównaniu z oryginalnym “Pixels” Patricka Jeana “Piksele” Sandlera są pstrokate i męczące dla oczu. Czym innym jest dla odmiany oprawa muzyczna – idealnie oddane dźwięki starych gier i świetne kawałki z lat osiemdziesiątych w tle ciągną ten film do góry, choć nie jest to oczywiście powód, dla którego warto go zobaczyć. czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *