Carrie Pilby

Za kwintesencję regresywnej energii “Carrie Pilby” uznaję scenę gwiazdkową – samotna bohaterka siedzi przed choinką skleconą z książek i wznosi modły do “boga, w którego nie wierzy”. W tych nieznośnie pretensjonalnych momentach ostatecznie rozsypuje się wątły murek ironii, zza którego spogląda na nas tępym wzrokiem kultura terapii – potrzeba ujednolicenia ludzkich doświadczeń i osobowości, dojścia […]