Udając gliniarzy

7613452.6.jpg

W myśl zasady, że żaden film, w którym występuje Rob Riggle, nie może być zły, “Udając gliniarzy” da się obejrzeć bez bólu. Riggle kradnie większość scen, ogrywając kolejną wariację na temat lekko pierdołowatego maczo. Natomiast ze wszystkich zasygnalizowanych przez twórców ambicji udaje się spełnić tę najważniejszą: “Udając gliniarzy” – i piszę to bez ironii – naprawdę broni się jako ilustracja tezy, że władza korumpuje, a głupota uszczęśliwia. czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *