Wkręceni

7585655.6.jpg

Kiedy jeszcze Wereśniak bierze na celownik polski stosunek do Niemców, udaje mu się wywołać u widza kilka parsknięć. Bohaterowie kaleczą niemiecki, wymyślają sobie twardo brzmiące nazwiska, szpanują tytułami naukowymi i salutują na powitanie jak rasowi SS-mani. To tani humor, ale od biedy można powiedzieć, że trafnie piętnuje ksenofobiczne tendencje narodu. Niestety, reżyser tak bardzo ufa przyjętej konwencji, że nie przejmuje się za bardzo nakreśleniem wiarygodnych bohaterów. czytaj dalej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *